Jak bieganie może oddalać zamiast przybliżać – czyli refleksja czy defleksja? (o mechanizmach unikania kontaktu cz.4)

Żeby nie bolało… W parku, tuż po wschodzie słońca, jest pusto. Chłonę ciszę całą sobą, miarowo tupiąc i oddychając, przemierzam alejki. I tylko z rzadka mijam jakiegoś zaspanego biegacza, który zwlókł się z łóżka przed świtem… Truchtają obok mnie, nie spojrzawszy nawet w moją stronę, pochłonięci wyrównywaniem oddechu i każdym kolejnym krokiem. I przypomina mi […]

Czytaj więcej

Gabinet w Sieci – czyli pomaganie online

Wirtualnie a realnie Kiedy wiele lat temu rozpoczęłam pracę terapeutyczną online, spotkałam się z dużą wrogością części terapeutycznego środowiska. Słyszałam, że online to nie terapia, że to nieetyczne, że nie wolno i nie wypada. A mnie wobec konieczności pracy online postawiło życie – kiedy Klientka, z którą pracowałam prawie dwa lata, została okolicznościami życia zmuszona […]

Czytaj więcej

Po co komu listopad, czyli powrót do Doliny Muminków

Poczytaj mi mamo! Za oknem wieje i leje… Listopadowy weekend, kiedy dziecko się budzi (i mnie), na dworze jest jeszcze ciemno (5:47, bogowie ratunku…). Zapalam świeczki (to jakiś atawizm, gdybym miała palenisko, piec, kominek, rozpalałabym prawdziwy ogień). Dziecko mości się w łóżku i mówi: – Poczytaj mi! – podając Muminki. Dolina Muminków w listopadzie… Pamiętasz […]

Czytaj więcej

Ludzie jak rzeki, czyli czym jest konfluencja – o mechanizmach unikania kontaktu cz. 3

Płynąć razem Stałam u podnóża gór. Powietrze pachniało lodowatą wilgocią. Po ulewie woda w strumieniach wartko spływała zboczem. Dwa z nich, tuż przede mną, zbiegły się w jeden nurt. Górskie rzeczułki, zimne, niosły butwiejące jesienne liście i gliniastą ziemię, pachnąc listopadem. Kiedy dwie rzeki zbiegają się, stają się jedną. Ich wody mieszają się. Konfluencja bywa […]

Czytaj więcej

Mit utraconego dzieciństwa, czyli dlaczego koniec boli…

Stracone zachody Mam takie wspomnienie: mój syn ma 4 lata, jesteśmy nad morzem. Słońce zachodzi, złocąc świat i wydłużając cienie. Dziecko, w ostatnich jego promieniach bawi się radośnie. Kiedy kula zapada się za horyzont, robi się chłodniej, zarządzam powrót do domu. I tu – rodzice wiedzą o czym piszę – następuje armageddon… Nie. I koniec. […]

Czytaj więcej