Zraniony uzdrowiciel – czyli jak odnaleźć się w cierpieniu i co z niego może wyniknąć

Przebudzenie W lipcowe, zimne, burzowe przedpołudnie, wybudzam się z narkozy. Umysł rozlewa się jak rzeka bez koryta, ciało bez kształtu, za to z coraz wyraźniej wyczuwalnym bólem. Powolny proces dochodzenia do siebie, przy jednoczesnym pragnieniu, by do siebie jednak nie wracać, bo wiąże się to cierpieniem. Gdzieś na obrzeżach świadomości pojawia się myśl, zamglone wspomnienie, […]

Czytaj więcej

Gabinet w Sieci – czyli pomaganie online

Wirtualnie a realnie Kiedy wiele lat temu rozpoczęłam pracę terapeutyczną online, spotkałam się z dużą wrogością części terapeutycznego środowiska. Słyszałam, że online to nie terapia, że to nieetyczne, że nie wolno i nie wypada. A mnie wobec konieczności pracy online postawiło życie – kiedy Klientka, z którą pracowałam prawie dwa lata, została okolicznościami życia zmuszona […]

Czytaj więcej

Książki – bramy do innych światów, czy do siebie?

Szary papier Kiedy byłam małą dziewczynką, a było to za komuny, książki były towarem deficytowym. Pamiętam jak dziś księgarnię przy ulicy Karola Miarki, którą odwiedzałam z różnymi członkami rodziny. Często z babcią, której przyjaciółka pracowała wówczas w tej księgarni i wyciągała “spod lady” nowości opakowane w szary papier. Papier pachniał i książki pachniały… Ten zapach, […]

Czytaj więcej

Ludzie jak rzeki, czyli czym jest konfluencja – o mechanizmach unikania kontaktu cz. 3

Płynąć razem Stałam u podnóża gór. Powietrze pachniało lodowatą wilgocią. Po ulewie woda w strumieniach wartko spływała zboczem. Dwa z nich, tuż przede mną, zbiegły się w jeden nurt. Górskie rzeczułki, zimne, niosły butwiejące jesienne liście i gliniastą ziemię, pachnąc listopadem. Kiedy dwie rzeki zbiegają się, stają się jedną. Ich wody mieszają się. Konfluencja bywa […]

Czytaj więcej

Mit utraconego dzieciństwa, czyli dlaczego koniec boli…

Stracone zachody Mam takie wspomnienie: mój syn ma 4 lata, jesteśmy nad morzem. Słońce zachodzi, złocąc świat i wydłużając cienie. Dziecko, w ostatnich jego promieniach bawi się radośnie. Kiedy kula zapada się za horyzont, robi się chłodniej, zarządzam powrót do domu. I tu – rodzice wiedzą o czym piszę – następuje armageddon… Nie. I koniec. […]

Czytaj więcej