Dwa lata w lesie, czyli świt świadomości – notatka o poranku

katowice psychoterapia

Odkąd na wykładach Profesora Sławka usłyszałam o Henrym Davidzie Thoreau (a były to wykłady pasjonujące), czytam „Walden, czyli życie w lesie” raz do roku – w wakacje – czasem fragmentami, czasem w całości, delektując się tą lekturą.

„Tylko ten dzień świta, którego jesteśmy świadomi” (Thoreau)
Thoreau całe (niedługie) życie spędził w miasteczku Concord, w Massachusetts. Ukończył Harvard, był nauczycielem. Głęboka przyjaźń łączyła go z Ralfem Emersonem, z którym działał w Klubie Transcendentalistów. Stworzyli wspólnie idee, które zapoczątkowały transcendentalizm – nurt filozoficzny, podkreślający autonomiczność człowieka w dochodzeniu do prawd, skupiający się na doświadczeniu jednostki. Transcendentalizm głosił, że wartości narzucone z góry często są nieodpowiednie dla jednostki. Nie istnieją więc wartości i pojęcia uniwersalne. Filozofia ta początkowo odrzucała „boskość”, by z czasem przyjąć istnienie „wyższej istoty” – ale przez każdego pojmowanej we własny sposób. Transcendentalizm podkreśla znaczenie świadomości własnych czynów.
„Walden, czyli życie w lesie”, to zapis dwuletniej przygody Thoreau. Wybudował on domek w lesie, nad stawem, by szukać tam prostego życia i ucieczki od rutyny życia. Powstał manifest życia w zgodzie z naturą. Medytacyjna świadomość – gdziekolwiek jesteś, bądź – tak spędził tam ten czas. Robił to, czego pragnął, izolując się od ludzi. Posłuchał swego serca, by móc słuchać swego rozumu. Posłuchał swego rozumu, by móc słuchać serca. Żyć świadomie.

„Zamieszkałem w lesie, albowiem chciałem żyć świadomie, stawiać czoło wyłącznie najbardziej ważnym kwestiom, przekonać się, czy potrafię przyswoić sobie to, czego może mnie nauczyć życie, abym w godzinę śmierci nie odkrył, że nie żyłem. Nie chciałem prowadzić życia, które nim nie jest, wszak życie to taki skarb; nie chciałem też rezygnować z niczego, chyba że było to absolutnie konieczne.”

„Pędzilibyśmy szczęśliwy żywot, gdybyśmy zawsze żyli teraźniejszością i cieszyli się wszystkim, co nam się przydarza – tak jak trawa, która przyznaje, żę wpływ na nią mają nawet najmniejsze kropelki rosy – gdybyśmy nie marnowali czasu na pokutę za nie wykorzystane w przeszłości okazje, co nazywamy naszym obowiązkiem.”

„Życie najbliższe swej istocie smakuje najlepiej.”

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *