Klon pod błękitnym niebem – czyli Gestalt relacji

Jesień w parku

Park dziś pełen dźwięków. Kolory jesieni są oczywiste. Ale w dźwięki trzeba się wsłuchać. Szelest opadających wilgotnych liści, mokre plaśnięcie, gdy uderzają w asfalt alejki. Odległy, hipnotyczny stukot pociągu. Ptaki, jakby zdziwione tym wybuchem wiosny jesienią – śpiewają i cichną. W ściółce słychać każdy szelest… Gorące słońce i październikowy pożar – pomarańczowo, złoto, czerwony – drzew… Chłód ciągnie od ziemi i z mglistego cienia zarośli.

Siedzę na ławce i obserwuję świat, który przesuwa się wokół mnie. Zakorzeniona w swoim centrum, patrzę jak mija czas i ludzie, nie dotykając mnie i nie dotycząc.

Słyszę odległy głos Gosztyły, po chwili pojawia się starszy pan ze smartfonem w dłoni. Uśmiecha się do mnie. Czego pan słucha? – zagaduję. Kryminał – odpowiada zdawkowo. Mróz – dodaje wciąż się uśmiechając.
Drugi raz dzisiaj, mija mnie truchtem dziewczyna, ze słuchawkami na uszach. Przez chwilę mam wyrzuty sumienia z tego mojego leniwego siedzenia w słońcu na ławce.
Na chwilę w mój świat wpada młody mężczyzna, rozmawia przez telefon po rosyjsku. Ze zdziwieniem odkrywam, że rozumiem o czym mówi.

Nasze ścieżki przecinają się. Wpadamy w swoje tunele rzeczywistości, by pozostać w nich na dłużej lub zniknąć za chwilę. Trajektorie lotu, ścieżki życia. Mój punkt w rzeczywistości – ławka nad stawem. W słońcu. W październiku. Z twardym uderzeniem spada żołądź tuż obok mnie, znacząc miejsce w czasie.

Laura i Fritz

Powolnym krokiem, w milczeniu, nadchodzi para. Mają co najmniej po 70 lat. Ona delikatna, ususzona, siwa jak mgła nad stawem. On brzuchaty z wielką brodą. Przed oczami stają mi Laura i Fritz Perlsowie. Ich ścieżki przecięły się na dłużej. Gdy o niej pisze się żona Perlsa, czuję bunt. Dlaczego nikt o nim nie pisze mąż Laury? Fritz był twórcą Gestaltu – ona mu “pomagała”…
Laura nie napisała wiele, niewiele też napisano o niej.
A ja czuję ją i czuję jej Gestalt. Mniej konfrontacyjny niż jego a bardziej wspierający. Mniej odnoszący się do Ja a bardziej do Relacji. Są jak Yin i Yang. Laura i Fritz.

Poznali się we Frankfurcie. W 1929 roku pobrali się a w 1931 urodziła się ich córka. Narastające nastroje antyżydowskie, zmusiły ich do opuszczenia Niemiec. Udali się do Holandii, skąd przenieśli się do Afryki. W RPA otworzyli gabinety psychoanalityczne i zaczęli szkolić psychoanalityków. Praca. Dzieci. Pisanie. Narodziny syna. Życie we wszystkich jego wymiarach. Przeprowadzka do Stanów staje się początkiem Gestaltu. Wraz z Goodmanem i Hefferlinem piszą książkę Psychoterapia Gestalt. Fritz i Laura mają kolejne dziecko – Instytut Gestalt w Nowym Yorku. Laura miała swój niezwykły udział w dziele, jakim jest Terapia Gestalt. Współ-udział. On budował Ja. Ona budowała My. On żył w myśl – nie jestem tu od zaspokajania twoich oczekiwań… Ona w myśl – jeśli się spotkamy, to wspaniale. Dwie ścieżki Gestaltu. Dwie ścieżki Życia. Które ostatecznie tak bardzo się rozchodzą, że prowadzą do rozwodu… Jednak kiedy Fritz umiera w 1970 roku, w wieku 77 lat, Laura jest przy nim. Patrzę na jedno z ich nielicznych zdjęć – nie widzę daty, ale sądząc po wyglądzie, to zdjęcie jest zrobione w ostatnich latach jego życia. Widać na nim Miłość…

Prawda zaczyna się we DWOJE

Patrzę na złoty klon na tle błękitnego nieba… Niebo jest błękitniejsze niż kiedykolwiek, klon złocistszy… I nie wiem, czy to złoto odbija się w błękicie, czy błękit w złocie. Wzajemnie na siebie wpływają, tworząc obraz doskonały. Pełnię. Liście drżą na wietrze, mieniąc się w październikowym słońcu. Błękit pulsując rozlewa się po niebie. W najpiękniejszej harmonii jesieni, para staruszków obejmuje się i znikają za zakrętem alejki, pozostawiając mnie na zawsze, w moim punkcie rzeczywistości… Ich dwie ścieżki schodzą się we mnie w jedną. Bez jego Ja, nie ma Relacji. Bez jej Relacji, Ja pozostaje samotne…

“… W tym stałym punkcie obracającego się świata,
Ani cielesność, ani bezcielesność,
Ani stamtąd, ani tam.
W tym stałym punkcie istnieje taniec.
Ale ani bezruch, ani ruch,
I nie nazywaj tego trwałością,
Gdzie przeszłość i przyszłość razem się łączą,
Ani wznoszenie, ani opadanie,
Za wyjątkiem tego punktu, tego stałego punktu,
Taniec nie istnieje,
I istnieje tylko ten taniec…”
T. S. Eliot

 

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *