Lęk – czyli podróż przez pustkę, do życia pełną piersią

W zeszłym roku wzięłam udział w warsztacie włoskiego gestaltysty Gianniego Francesettiego.  Tematem spotkania był lęk paniczny, a samo doświadczenie sposobu pracy tego nauczyciela, psychiatry i psychoterapeuty, niezwykle ważnym momentem w moim myśleniu o pracy człowiekiem doświadczającym emocji z tego obszaru. Zobaczyłam tak wyraźnie coś oczywistego – lęk dotyczy nas wszystkich. I nie chodzi o to by się go “pozbywać” (o czym przeczytacie w większości dostępnych tekstów na jego temat). Chodzi o to, by się nim zaopiekować. Bo go przytulić…

Lęk i strach

to określenia, których często używa się naprzemiennie. Nie oznaczają one jednak tego samego. Strach to natychmiastowa reakcja na na realne zagrożenie. Gwałtowny wyrzut adrenaliny do mózgu, ma nas zmotywować do podjęcia decyzji „uciekaj, albo walcz”. W psychologii lęk jest traktowany jako objaw patologiczny. Występuje w nerwicach, psychozach, i zaburzeniach nastroju. Lęk wynika w wyobrażeń. Jest wynikiem myśli – a nad tymi można panować. Pierwszą rzeczą, którą możesz zrobić, to uświadomić sobie myśli, które wywołują strach. Kiedy usłyszysz głos, który podsuwa Ci wszystkie obrazy wywołujące lęk, możesz zastanowić się, czyj on jest. Zdarza się, że w Twojej głowie przewija się taśma z introjekcjami, czyli ideami, myślami, przekonaniami innych osób, najczęściej rodziców. Kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, że to nie zawsze Twoje myśli są przyczyną Twoich lęków, trochę łatwiej je odpuścić.

Jak sobie radzić?

Kolejnym krokiem (który z czasem poświęconym na rozwój i zmianę staje się nawykiem) jest bycie tu i teraz, powrót do rzeczywistości. Możesz zacząć świadomie oddychać, zdać sobie sprawę z tego gdzie jesteś, stanąć, usiąść wygodnie, ze stopami swobodnie opartymi o ziemię i prostym kręgosłupem. I chociaż „łatwo mówić” – warto odpuszczać. Z każdym kolejnym wdechem wypuszczać lęk z siebie, wypuszczać myśli z głowy.

Życie polega na ruchu

Schopenhauer  powiedział: życie polega na ruchu i ruch jest jego istotą. Chociaż w lęku ostatnią rzeczą na jaką ma ochotę nasze ciało jest ruch – daje on ogromne możliwości w pracy z tą emocją. Zwijamy się w kulkę, otulamy kocem, chowamy przed światem, zamrażamy. Tymczasem bieganie, joga, sztuki walki, taniec, śpiew – każdy rodzaj aktywności, który uruchamia nas, pomaga puścić lęk (i inne trudne emocje). Jednak najważniejsze, by nie traktować lęku jak wroga, którego trzeba „zabić”. Lęk, jak każda emocja, jest ważną informacją o Tobie. O Twoim życiu, o Twoich potrzebach. Zakrzykiwanie go tabletkami, nie zawsze ma sens (oczywiście w niektórych przypadkach leki są niezbędne, by można było zająć się sobą).

Nie wypieraj

Kiedy boli Cię ząb – możesz wziąć lek, który na chwilę stłumi Twój ból. Jednak prędzej czy później, będziesz musiał odwiedzić dentystę. Jeśli prędzej – czeka Cię borowanie. Jeśli później – wyrywanie. Z emocjami nie jest tak łatwo – możesz z nimi pracować, sam lub z pomocą terapeuty. Jednak wyrwać się ich nie da…. Zatem – bądź delikatny dla siebie i swoich emocji. Oglądaj je czule. Przytulaj. I odpuszczaj.

Relacje, które leczą

Ale najważniejszą rzeczą, w pracy z lękiem, jest by nie być samemu. Jeśli czujesz, że Twój lęk jest zbyt duży, byś sobie mógł/mogła z nim poradzić, jeśli objawy lęku utrudniają Ci życie – poproś o pomoc. Poszukaj wsparcia bliskich osób, albo profesjonalnej  pomocy psychoterapeuty. Lęk nie jest czymś, z czym trzeba “walczyć”, lęk może być Twoim przewodnikiem na drodze do samopoznania, zadbania o siebie i do świadomości.

Dla Ciebie moje tłumaczenie tekstu Jeffa Fostera: Be gentle with fear

Obchodź się delikatnie z lękiem.
To dziecko nieznanego.
Podróżował przez lata świetlne by Cię odnaleźć.

Nie bój się poczuć go w pełni.
Nie zrobi Ci krzywdy.
Pozwól mu zbliżyć się, przeniknąć Cię, jeśli musi.
Poczuj jego życie, jego bijące serce, jego drżenie i wibrację w Twoim ciele.
Dopóki nie zjednoczysz „ja” i „strach”.
Dopóki go nie doświadczysz.

Strach jest przełamaniem, otwarciem się na nieznane,
Roztrzaskaniem pewników.
Jest wykuwaniem nowej ścieżki w bezmiarze nocy.
Jest dreszczem bycia świadomym.

Strach przypomina,
Że żyjesz na krawędzi tajemnicy,
Że możesz pić z fontanny możliwości,
Że Twoje Istnienie jest niezmierzone,
Że tylko to, co fałszywe może umrzeć.

Nie odpychaj swojego strachu, nie nazywaj złym, czy nieduchownym.
Nie udawaj, że go nie ma.
Nie śpiesz się, by się go pozbyć, transformować, czy nawet leczyć.
Strach to nie wróg ani błąd.
Jest wielką mądrością i ma siłę uzdrawiania.
Jest starożytny i światły.
Pokłoń mu się.

Niech strach będzie strachem – w pełni.
Ale… nie lękaj się…
Niech ciało drży a serce wali.
I poczuj, że Jesteś w nim obecny.
I otwieraj się, otwieraj…

Pozwól swojemu strachowi, tak dotąd niezrozumianemu,
Przyjść odpocząć w Twoim sercu.

Stojąc na progu,
Zrób pierwszy krok w pustkę.

Drżysz… ale jesteś tak cholernie Żywy!

© tłum. Małgosia Rychert-Kita
Pracownia Rozwoju Osobistego „Jabłoń”

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *