Mandala życia – czyli o tym, jak urodziłam bęben

psychoterapia online

„Chcą, abyśmy grali w ich grę. Wtedy są pewni, że przegramy. Musimy grać we własną grę. Dopiero wtedy coś stworzymy.” (Alio Gaup: Podróż na dźwiękach szamańskiego bębna)

Sobotni wieczór spędziłam siedząc w kręgu i grając na bębnie. Moje serce wyznaczało rytm muzyki, moje ciało zatańczyło, głos uwolnił się. Kiedy kładłam się zmęczona spać, wibrowały we mnie nadal dźwięki i ruch. W niedzielę nad ranem usłyszałam dźwięk grzechotki. Przez gęste chmury snu przedzierał się, by wydobyć świadomość na powierzchnię. Między jawą a snem tańczyłam przy ognisku, a nade mną latał ptak. Grzechotanie, najpierw delikatne, jakby ziarnka maku z makówce, stopniowo narastało. Kiedy wydawało mi się, że cała moja głowa grzechocze, usłyszałam powolne, miarowe uderzenia bębna…

Obudziłam się.
Poranek był zimny i mglisty, przemierzałam puste ulice miasta, by dotrzeć na miejsce rytuału. Moje serce uderzało szybko, wyraźnie czułam jego rytm. Pomyślałam, że chce się wyrazić, pokazać, zaistnieć w świecie, falą dźwięku popłynąć w świat, spleść się z innymi. Usiedliśmy w ciasnym kręgu, blisko siebie, czując swoją obecność, choć każdy zanurzony we własnym procesie, który przywiódł go na miejsce, by – urodzić bęben.

Powolny, żmudny akt twórczy. Na kwadracie koca, koło bębna – jak mandala. Z zewnątrz do środka. Od środka na zewnątrz. Rytmiczna kreacja. Głęboka medytacja. Metafora życia, cykl mający swój początek, środek i koniec. Swoje wzloty i upadki. Etapy. Splątana nić, którą trzeba delikatnie i cierpliwie rozplątać. Skaleczony palec, ból pleców pochylonych przez wiele godzin nad pracą. Monotonne ruchy palców, oplatających nicią struny bębna…

Głęboka wdzięczność do Matki Ziemi, która obdarowała nas drewnem brzozy i skórą krowy. Głęboka świadomość obcowania z energią drzew i zwierzęcia. Dotykanie skóry, przekłuwanie jej grubą igłą… dziwne uczucie. Nieomal jakbym przekłuwała siebie. Jednym z darów procesu tworzenia bębna jest decyzja o niejedzeniu mięsa, która dojrzewała we mnie latami. Inne pozostanę moim intymnym przeżyciem.

Każdy rytuał tworzenia instrumentu, rozpoczyna podzielenie się ze współuczestnikami kręgu Intencją, w jakiej będziemy pracować. Usłyszałam piękne słowa moich towarzyszy, płynące prosto z serca pragnienia. Podzieliłam się i moją Intencją. Wypowiedziałam ją głośno, by wybrzmiała, bym mogła usłyszeć ją samą, by mogli usłyszeć ją inni.
Niezwykłe wzory powstały na naszych bębnach, namalowała je na skórach zwierząt natura, a my spletliśmy swoje symbole.

Stworzyłam mój bęben sercem, by mógł moje serce wyrażać…
Tym sercem dziękuję Robertowi Prokesowi, który sercem, z uważnością przeprowadził mnie przez ten proces i poprowadził dla nas ten niezwykły rytuał.

I wkrótce spotkam się z przyjaciółmi, by tworzyć wspólny rytm serc, w intencji miłości.
Urodziłam szamański bęben. Wiedźmi. „Naród bez przeszłości jest narodem bez przyszłości.” pisze w swojej książce Alio Gaup. Dlatego bez zdziwienia odkryłam, że wiązanie mojego bębna to sześcioramienna Swarga – starosłowiański symbol Słońca-Życia. Słowiański bęben, przyniesiony we śnie przez ptaka. Przeszłość połączona z przyszłością w tu i teraz, w rytmie Serca.

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *