Książki – bramy do innych światów, czy do siebie?

Szary papier Kiedy byłam małą dziewczynką, a było to za komuny, książki były towarem deficytowym. Pamiętam jak dziś księgarnię przy ulicy Karola Miarki, którą odwiedzałam z różnymi członkami rodziny. Często z babcią, której przyjaciółka pracowała wówczas w tej księgarni i wyciągała “spod lady” nowości opakowane w szary papier. Papier pachniał i książki pachniały… Ten zapach, […]

Czytaj więcej

Wielozadaniowość poza czasem, czyli czego sobie życzysz na Nowy Rok?

Bezczas Czas poza czasem. Dni pomiędzy Świętami a Nowym Rokiem, mają specyficzną energię. Nie wiadomo, który dziś jest dzień tygodnia, czy miesiąca. Tylko większy ruch na ulicach podpowiada mi, że chyba poniedziałek. Mam wolne, więc nie idę do gabinetu tylko niespiesznie przygotowuję sobie kawę i prostą owsiankę – po świątecznych szaleństwach smakuje cudownie. Włączam ulubiony […]

Czytaj więcej

Czułe ucieleśnienie duszy, czyli czym jest świadoma kobiecość – recenzja książki Marion Woodman

Ołówkiem przez tekst Na moim stole leży zawsze stos ołówków. Czarne, z gumką. Nie za miękkie i nie za twarde. Ostrzę je kompulsywnie, żeby zawsze były gotowe, do mojego zanurzania się w teksty. Te, które piszę i te, które czytam. Czarnym ołówkiem piszę lub czule znaczę ślady wydeptane w tekście przez moje oczy. Ukonkretniam proces […]

Czytaj więcej

Po co komu listopad, czyli powrót do Doliny Muminków

Poczytaj mi mamo! Za oknem wieje i leje… Listopadowy weekend, kiedy dziecko się budzi (i mnie), na dworze jest jeszcze ciemno (5:47, bogowie ratunku…). Zapalam świeczki (to jakiś atawizm, gdybym miała palenisko, piec, kominek, rozpalałabym prawdziwy ogień). Dziecko mości się w łóżku i mówi: – Poczytaj mi! – podając Muminki. Dolina Muminków w listopadzie… Pamiętasz […]

Czytaj więcej

Ludzie jak rzeki, czyli czym jest konfluencja – o mechanizmach unikania kontaktu cz. 3

Płynąć razem Stałam u podnóża gór. Powietrze pachniało lodowatą wilgocią. Po ulewie woda w strumieniach wartko spływała zboczem. Dwa z nich, tuż przede mną, zbiegły się w jeden nurt. Górskie rzeczułki, zimne, niosły butwiejące jesienne liście i gliniastą ziemię, pachnąc listopadem. Kiedy dwie rzeki zbiegają się, stają się jedną. Ich wody mieszają się. Konfluencja bywa […]

Czytaj więcej