O seksualności, świadomości, duchowości i odpowiedzialności – czyli gdzie jest lekarstwo na kryzysy

“Na niewiele zda się wiedza bez mądrości. A nie ma mądrości bez duchowości.” I. Allende

Ten tekst napisałam dawno temu… W okolicy premiery filmu Sekielskich o pedofilii w kościele (to już cztery  lata).  Nie znalazłam wtedy odwagi w sobie, by go puścić w świat. Od tego czasu wydarzyło się bardzo wiele. W świecie i we mnie.

Coraz więcej pracuję  z grupami i coraz więcej pracuję z tematami świadomości i duchowości. Ten tekst dotyczy tabu – seksualności i odpowiedzialności za nią, za siebie w relacjach z innymi ludźmi. Dziś dzielę się nim z Wami.

Istoty seksualne

Energia seksualna jest jedną z najpotężniejszych  energii na ziemi. Tak działa biologia. Popęd seksualny jest jednym z najsilniejszych popędów. Potrzeba bycia blisko z drugim człowiekiem, jest jedną z najważniejszych potrzeb. Celibat, zaprzecza tym potrzebom. Nie pozwala mężczyznom wchodzić w relacje intymne. Nie wiem, jak wyglądają studia, przygotowujące mężczyzn do bycia kapłanami. Ale wiem, jak wyglądają studia przygotowujące do bycia terapeutami. I wiem, że w toku szkolenia terapeutycznego i przygotowującej do zawodu terapii własnej, często trwającej wiele lat, robi się wszystko, by to, co nieświadome wyciągnąć na światło dziennie, by się tym zaopiekować. By te nieuświadomione treści nazwać, oswoić i przytulić.

Świadomość seksualności

Jednym z najmocniejszych punktów mojego szkolenia był dzień, w którym któryś z uczestników zadał prowadzącemu terapeucie-nauczycielowi pytanie – a co, jeśli terapeuta zapragnie swojego klienta? Seksualnie? Co jeśli obudzi się pożądanie? Jesteśmy ludźmi, spędzamy wiele godzin w bliskim kontakcie z klientami. Co jeśli na przeciwko siedzi ktoś niezwykle dla nas atrakcyjny?

Po pierwsze trzeba sobie uświadomić, swoje emocje, uczucia i pragnienia. Dla samego siebie je nazwać. Po drugie, trzeba sobie uświadomić, że to normalne ludzkie potrzeby i nie ma w nich nic dziwnego. Po trzecie, trzeba nade wszystko pamiętać, że w relacji terapeutycznej nie ma miejsca na realizowanie tej potrzeby. W żaden sposób. Z wielu różnych powodów. Po czwarte, trzeba udać się jak najszybciej na Superwizję, by otrzymać wsparcie i przyjrzeć się mechanizmom, które stoją za tym, co wydarza się w relacji terapeutycznej i wziąć odpowiedzialność za to, co się czuje. Dojrzale i dorośle trzymać swoje popędy na wodzy. Poszukać odpowiedzi, jak to się stało, że ten temat pojawił się w relacji.  Przepracować temat w swojej superwizji i terapii i podjąć odpowiedzialną decyzję, czy jesteśmy w stanie pracować z klientem – człowiekiem – nie przekraczając granic. Seksualność nie jest zła. Zły może być sposób jej realizacji…

Prawo do seksualności

Tak to wygląda w relacji terapeutycznej. Jednym z kluczowych punktów procesu uświadamiania, jest zdać sobie sprawę, że człowiek ma prawo czuć, to co czuje. Ale nie ma prawa robić tego, co mu fantazja podpowiada. Nie ma prawa wykorzystać sytuacji nadrzędności. To jest to, co różni szkolenie terapeutyczne od religii. Religia bowiem, posługuje się kategorią grzechu. I w jej myśl, wszystko co związane z seksem dla przyjemności jest – grzeszne i złe. Myśli erotyczne są grzechem. Masturbacja jest grzechem. Seks bez możliwości prokreacji jest grzechem. Kobiecość jest grzechem. O tym grzmią z ambony księża. Słyszałam o spowiedziach, znacząco przekraczających granice. Ksiądz w konfesjonale potrafił ubliżyć osobie spowiadającej się tylko dlatego, że podzieliła się intymną myślą. Jesteś ladacznicą i nie dostaniesz rozgrzeszenia – usłyszała 14-latka, która się masturbowała i nieopatrznie powiedziała o tym w konfesjonale.

W transformowaniu energii seksualnej może być głęboki sens. Można świadomie dokonać wyboru, by nie współżyć a myśli tej natury zamieniać w coś innego. To potężna duchowa praca. Dostępna dla niewielu, wymaga praktyk, umiejętności przekierowywania energii. I może się wydarzyć tylko świadomie. Bez zaprzeczania. Każda wyparta, nienazwana treść, każda myśl, której chcemy się pozbyć – zawsze wróci, jako cień. Cała ta wyparta przez kościół seksualność, to potężna energia. I tylko, jak sądzę, niewielka jej część jest w istocie poświęcona Bogu.

Religia w tej formie, infantylizuje człowieka. Kategoria grzechu i kary za niego, sprawia, że nie jesteśmy za siebie odpowiedzialni. Nie mamy uwewnętrznionego systemu wartości. Nie robimy “złych” rzeczy, z lęku przed karą, a nie dlatego, że są złe i nie chcemy/nie wybieramy ich robić. Religia nie uczy empatii, uczy karności. Przemocą forsuje zasady, które nawet jeśli słuszne, wykrzywiają się pod wpływem cienia…

Nierówny rozwój

Świat się rozjechał… Rozwój nigdy nie postępuje równomiernie. Jeszcze niedawno większość społeczeństwa była niepiśmienna. Dziś jesteśmy co najwyżej wtórnymi analfabetami, którzy nie rozumieją, co czytają. A nasza rzeczywistość jest coraz trudniejsza do ogarnięcia – dla dorosłych i dla dzieci. Różnice pokoleniowe zawsze były przepaścią, ale dziś zdają się być rowem mariańskim… Nasz intelekt, umiejętności nie nadążają za zmianami technologicznymi, cywilizacyjnymi, ekologicznymi. Nade wszystko nie nadążamy za tym emocjonalnie. Ani dorośli. Ani dzieci. Jeździmy samochodami, latamy samolotami, przemieszczamy się gdzie chcemy, w krótkim czasie. Mamy świat w kieszeni, dzięki internetowi i stałemu do niego dostępowi. I nie umiemy z tego wszystkiego korzystać. Z jednego powodu, który pociąga za sobą kolejne skutki. To brak świadomości. Jesteśmy jak dzieci we mgle.

Astrologowie mówią, że nadchodzi  Era Wodnika. Wbrew temu, co się wydaje wielu, nie będzie to czas miłości i wolności, tylko epoka technologii. Rozjazd między tym, co może człowiek, dysponując nowymi możliwościami, a tym, na co jest gotów emocjonalnie, mentalnie i duchowo, będzie się pogłębiał, o ile szybko nie zajmiemy się rozwojem świadomości. Jeśli uda nam się zrównoważyć rozwój nauki, z rozwojem świadomości  – mamy szansę by Era Wodnika, wprowadziła nas na zupełnie nowy poziom istnienia. W przeciwnym razie wylądujemy w piekle… o ile już w nim nie jesteśmy.

Pentagram Gingera

Na świadomość jednostki według koncepcji Serge’a Ginger’a – francuskiego gestaltysty – składa się 5 składowych. Żeby nazywać się ludźmi świadomymi, musimy wiedzieć/czuć/doświadczać, co słychać w naszych ciałach (co boli, co się spina, co jest przyjemne, jak płynie oddech, gdzie i dlaczego się zatrzymuje, itd.), co w naszych emocjach (jaką emocję czuję, a nie jaką myślę, że czuję – zdziwilibyście się być może, gdybyście zobaczyli ilu z nas nie ma kontaktu z emocjami). Ważne jest też to, co w naszych myślach. Z tym być może nie mielibyśmy problemu, gdyby nie pewien mechanizm zwany introjekcją. Pewnie nie uwierzysz, ale część Twoich myśli nie jest Twoja. Jest zassana od innych i często, zapytany, nawet nie będziesz wiedział dlaczego tak myślisz… Kolejnymi punktami świadomości są relacje i duchowość. I z nimi również sobie nie radzimy. Relacje wciąż oparte są o władzę i przemoc. A duchowość – czyli autentyczne, osobiste doświadczenie (wynikające z głębokiego kontaktu ze sobą) zastępuje wciąż religia, która wie lepiej od nas, co możemy czuć i co jest dobre a co złe. Religia nie musi być zła. O ile pozwoli ludziom uwewnętrznić swoje wartości. Ale to przecież ryzykowne… Bo na każdym etapie człowiek może dojść do swoich własnych wniosków. I może przestać potrzebować kapłana, którym w głębokiej duchowości, często staje się dla siebie sam…

Gdzie jest świadomość

Pedofilia w kościele jest jednym z wyrazów głębokiego kryzysu, z jakim musimy sobie szybko poradzić. Księża dobierają się do dzieci z braku świadomości najczęściej. A o brak świadomości dba instytucja, która ich kształci. Tylko niewielka część kapłanów jest w istocie pedofilami. Część z nich realizuje swoje potrzeby w niedojrzały sposób, jak mówi psycholożka w dokumencie Sekielskiego – bo dzieci są dostępne… Proponuję dostępność dzieci zamienić na dostępność świadomości. Świadomość przekuć w odpowiedzialność. I postawić na komunikację. Ale to robota na kolejne 100 lat. Nie mamy tyle czasu. Kochani… tyle czasu nie mamy…

Napiszcie proszę w komentarzach, jak Wam się czytało i o czym myślicie po lekturze tekstu. A jeśli uznajecie tekst za wartościowy – podajcie go dalej.

Pozdrawiam spod Jabłoni,

Małgorzata

P.S. Tekst powstał w lipcu 2021, dziś go edytowałam i wrzucam do Notatek spod Jabłoni

Zobacz także

3 komentarze

  1. Dziękuję za Pani wpis. Kiełkują we mnie słowa własnej odpowiedzi na Pani post, ale trwam “w poszukiwaniu własnego głosu”. Tymczasem – w ramach komentarza – chciałabym przywołać Maureen Murdock, autorkę “Podróży bohaterki”, gdyż sądzę, że poniższy fragment całkowicie oddaje moje odczucia po obejrzeniu dokumentu braci Sekielskich. I nie tylko po tym.

    “Byłam wtedy w ciąży i mój upadek napełniał moją matkę tak wielkim wstydem, że domagała się, żebym wyszła za mąż nie tylko poza obrębem naszej rodzinnej parafii, ale również w kościele poza granicami stanu (…). Razem z narzeczonym ulegliśmy i spotkaliśmy się z księdzem, który poprosił nas o podpisanie dokumentu (…). W tamtych czasach jednym z możliwych przeciwskazań była ciąża. Z oczywistych przyczyn odmówiłam podpisania umowy. Ksiądz zaprowadził mnie na dół w czeluści kościoła, żebym porozmawiała z jego przełożonym. Był to otyły mnich. Usiadł naprzeciwko mnie (…) w pękających w szwach brązowych szatach i powiedział mi, że nie może udzielić nam ślubu, jeżeli nie podpiszę dokumentu. Zapytałam, jak mogłabym go podpisać, wiedząc, że jestem w ciąży. Odpowiedział, że to nie ma znaczenia (…). Sfrustrowany mnich opuścił kamienną celę będącą jego biurem, przykazując mi, żebym przemyślała swoją decyzję. (…) Po kilku minutach pojawił się mój narzeczony i poprosił, bym poddała się procedurze, żebyśmy mogli wyjść i zostawić dom Boży wraz z jego zasadami i hipokryzją. (…) Ugięłam się pod poczuciem wstydu i znużenia. Teraz jestem inną kobietą…”s. 94-95 wyd. Instytut Studiów Kulturowych RAVEN

    Pozdrawiam Panią serdecznie!
    Czytelniczka

  2. Bardzo mądry tekst, skłaniający do refleksji, jak wszystkie, które do tej pory przeczytałam, a trafiłam tu dziś rano i nie mogę się oderwać. Dziękuję i pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *