O sobotnim śniadaniu i parentyfikacji – czyli jak zamordować młodszą siostrę.

psychoterapeuta katowice

Do ulubionej knajpki, w porze śniadania, wchodzi rodzina. Mama, tata i dwie dziewczynki – 8 lat i 9 miesięcy tak na oko. Siadają przy stoliku obok.

– Matylda idź się pobaw z Oleńką.
Matylda uważnie śledzi, każdy ruch pełzającego malucha. Idą do kącika zabaw.
– Popraw jej rękawki.
– Chodź Olu, poprawię ci rękawki.
Kiedy młodsza potyka się raczkując, i płacze, mama nie odrywając się od kawy woła:
– Matylda!!
Starsza, odgadując co oznacza krzyk mamy, przytula Olę, która uspokoiwszy się, natychmiast zaczyna dalszą eksplorację przestrzeni wokół.
– Ojej, biegnij za nią!
– Olu, chodź do mnie – mówi spokojnie i czule dziewczynka. Bierze małą na ręce, chociaż to stanowczo zbyt duży ciężar dla niej (fizycznie i emocjonalnie). Wraca do kącika i kładzie się, przytulając do poduszki.
– Wstawaj, baw się z siostrą!
– Ale ja nie chcę… – mówi bardzo cicho.
– Zaraz zrobię ci zdjęcie, jak tak leżysz! – krzyczy mama (wyobrażam sobie, że to jakiś rodzaj groźby, która ma zawstydzić?)
Oczy dziewczynki napełniają się łzami. Wstaje niechętnie.
– Daj jej butelkę – mówi tata.
Matylda podchodzi do torby, wyciąga butelkę i z wprawą, karmi siostrę.
Młodsza jednak krztusi się i wybucha płaczem.
Matka krzyczy, nadal pijąc kawę:
– Co narobiłaś?? Chcesz ją zabić??
– Tak!! – krzyczy starsza.
Ojciec wstaje, zabiera obie na dwór.
Mama patrzy na mnie i mówi zrezygnowanym tonem:
– Macierzyństwo jest trudne…
Mruknęłąm pod nosem:
– Dla Matyldy z pewnością…

Parentyfikacja to odwrócenie ról. To taka sytuacja, w której dziecko musi przyjąć na siebie obowiązki rodzica, kiedy dorosły stawia się w pozycji uprzywilejowanej i wokół jego oczekiwań kręci się życie rodziny. Dziecko nie może wtedy liczyć na zaspokojenie własnych potrzeb. Parentyfikacja może dotyczyć różnych obszarów życia. Począwszy od życia emocjonalnego, przez obowiązki, czy role nieadekwatne dla dziecka. Dziecko musi wtedy nieprzerwanie brać pod uwagę to, czego potrzebuje rodzic, nie ma możliwości i przestrzeni, by wytworzyć i ugruntować własne JA. Dziecko staje się rodzicem, rodzic staje się dzieckiem.

Literatura podaje, że do parentyfikacji dzieci dochodzi najczęściej w rodzinach, w których ktoś (niekoniecznie rodzic) jest chory psychicznie (schizofrenia, borderline, depresja), w których rodzic jest uzależniony (alkohol, nakrotyki i wszelkie inne uzależnienia), w których jest konflikt, rozwód, rozstanie, w których jest tylko jedno dziecko, gdzie jest niepełnosprawność, albo nieprzepracowana strata. To pewne grupy zwiększonego ryzyka. Jednak w mojej praktyce, z problemem parentyfikacji spotykam się niezależenie od okoliczności – ma ona miejsce wtedy, gdy rodzic z jakiegokolwiek powodu nie jest w stanie udźwignąć roli rodzica, gdyż sam w pewnym sensie i obszarze jest dzieckiem.
Jedną z najczęstszych konsekwencji parentyfikacji jest skłonność do depresji. Pojawiają się nieadekwatne do sytuacji poczucie winy i wstyd. Zaniżone poczucie własnej wartości może generować emocje złości i lęku. Utrata własnego Ja, sprzyja wytworzeniu Ja „fałszywego”.

Jak sobie pomóc? Po pierwsze nazwać problem. Po drugie poszukać pomocy specjalisty. Czy można pomóc sobie samodzielnie? – w jakimś zakresie, na pewno. Jednak najbardziej skuteczną formą pomocy jest psychoterapia, która pomoże odnaleźć poczucie bezpieczeństwa i relację z „wystarczająco dobrym obiektem”. Proces psychoterapii ma za zadanie uporać się z żałobą po utraconym dzieciństwie.
Parentyfikacja jest dziedziczna, to znaczy że rodzice czynią swoje dzieci rodzicami wtedy, gdy nie mogli oni przeżyć swojego dzieciństwa. I tak trwa sztafeta pokoleń – to dziecko jest zobowiązane zaspokoić potrzeby rodzica-dziecka, potrzebę opieki, wsparcia, odzwierciedlenia, bliskości… i tylko świadomość jest w stanie przerwać ten zaklęty krąg.

Małgosia spod Jabłoni.

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *