Ścieżka serca, czyli o uważności, oddechu, kreacji i cyklu doświadczania

Środek długiego weekendu, przemierzam puste ulice i myślę, że szczęście jest względne. Cisza i chłód wtorkowego poranka napełniają mnie radością i spokojem.
Myślę o tej pustce, która ogarnęła miasto. Ballada bezludna – nikt tak nie potrafił wypełnić pustki jak Leśmian. Aż gęsto od tej pustości było. Białe niebo, pokryte szczelnie monotonną warstwą chmur, jak bitą śmietaną – przypomina mi się określenie “płodna próżnia”. To w gestaltowskim cyklu Zinkera ten moment, kiedy domyka się proces identyfikacji potrzeby i jej zaspokajania. Jedno wybrzmiało, dokonało się, domknęło. Drugie jeszcze się nie wyłoniło…
Nieustanne pulsowanie w rytm oddechu – przyjmuję–daję, biorę–puszczam, wypełniam-opróżniam. Między jednym a drugim jest cisza, zawieszenie, chwila kulminacji – jak w windzie albo na huśtawce, kiedy po osiągnięciu najwyższego punktu, przez ułamki chwil zastygamy w bezruchu. W tu i teraz rzeczywistości. Nabieramy powietrza w płuca i zatrzymujemy je na chwilę. Sekunda niepokoju, gdy serce ucieka do góry, kiedy huśtawka opada w drugą stronę, winda rusza w dół. Moment lęku, być może paniki nieuświadomionej… Czy kolejny cykl się otworzy? Czy będzie kolejny wdech…? Czy wyłoni się kolejna potrzeba? Czy życie będzie płynąć?

Aby urzeczywistnienie dobrobytu stało się możliwe, trzeba w pełni docenić kroczenie przez świat ścieżką serca, drogą dawania i przyjmowania. Odzwierciedleniem tego podstawowego ruchu serca jest cykl wdechu i wydechu; wdech przyjmuje to, co życie niesie, wydech ofiarowuje się z powrotem życiu. Tak naprawdę nikt nie może powiedzieć, gdzie kończy się jeden ruch, a zaczyna drugi, ponieważ słowa “dawanie”, “przyjmowanie” są tylko ludzkimi przybliżeniami o wiele szerszego, powszechnego prawa. (Rick Jarow Antykariera)

Kosmos. Bezmiar możliwości. Multiwersum. Stoisz w tu i teraz. Jak doktor Strange z komiksów Marvela, możesz otworzyć dowolny portal, pozwalając pustce przekształcić się w… w cokolwiek zechcesz? Tym płodna próżnia różni się od bez-płodnej. Świadomością, gotowością na przyjęcie tej pustki, jeśli otworzysz się na to, co przeraża, oswoisz to. Kiedy w procesie pojawia się akceptacją, dla tego, co jest, paradoksalnie otwierają się możliwości. Kiedy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno – ale tylko wtedy, gdy zgodzisz się na to, co się wydarza. Każdy cykl, doświadczenie – wszystko – ma swój początek, środek i koniec, po którym pojawia się pustka. Wszystko się rodzi, żyje i umiera. Jeśli nauczysz się falować w tym rytmie, pulsować z nim, kolejne cykle będą otwierać się i zamykać. Pustka. Zgoda. Kolejny cykl. Jeśli nie utkniesz między światami, będziesz płynąć w nieustannym flow. Jednak, każdy z nas ma w tym cyklu zakłócenia. Jedni z trudem odnajdują inspirację do nowych działań. Inni mają problem, by w zadaniu wytrwać. A jeszcze inni, nie potrafią skończyć, albo z tym końcem sobie poradzić. Trudno się żegnać, trudno puszczać… A tylko domknięcie jednego cyklu, może otworzyć kolejny… Cykl doświadczenia również leży w obrębie zainteresowań terapii Gestalt.
Najpiękniej o końcu cyklu doświadczenia pisze jednak Leśmian:

Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów,
Potężne młoty legły w rząd, na znak spełnionych godnie trudów.

I była zgroza nagłych cisz. I była próżnia w całym niebie!
A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?

Ale czy sny kłamią, czy cuda marnieją… to jednak często/czasem zależy od Ciebie… A jeśli nie zależy… czy potrafisz od-puszczać?

©Małgosia

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *