Smak gruszek – czyli uważność codzienności

Kiedy dziś o świcie weszłam do kuchni, mój nos wypełnił zapach jesiennych gruszek. Przypomniał mi się film… Pamiętacie „Miasto aniołów”? W moim wspomnieniu to film o zmysłach. Seth, anioł pozbawiony ciała pokochuje kobietę. „Wolałbym choć raz poczuć zapach jej włosów, smak jej ust, jeden dotyk jej dłoni, niż żyć wieczność bez tego.” Tęsknota za doświadczeniem bliskości w sposób zmysłowy. Głód. Pragnienie ciała – nie tylko seksualne. Tęsknota doświadczeniem życia, w każdym jego wymiarze.

„- Jak smakuje gruszka? Jaka ona jest? Opisz ją jak Hemingway.
– Smakuje jak… gruszka. Nie wiesz, jak smakuje gruszka?
– Nie wiem jak smakuje Tobie.
– Jest słodka, soczysta, delikatna i ziarnista jak cukier w ustach.”

Dla mnie gruszka to piasek, mokry od słodkiego morza, które przypływem rozlewa się w ustach… Oddychając gruszkowym powietrzem, zmieszanym z zapachem suchych liści wsączającym się przez otwarte okno, mielę kawę. Zapachy mieszają się.
A jak gruszka smakuje Tobie? Jak pachną włosy kogoś Tobie bliskiego? Jaki jest dotyk jego skóry? Mindfulness miłości. Uważność codzienności.
Pamiętacie finał filmu? Maggie o poranku wraca rowerem z zakupów. Zachwycona słońcem, wiatrem i miłością – rozkłada szeroko ramiona i zamyka oczy. Chwila nieuważności…i ginie pod ciężarówką. Gruszki wypadają z siatki, tocząc się w promieniach słońca po asfalcie.

„Uważność jest ścieżką ku Bezśmiertelności, nieuwaga jest ścieżką ku śmierci. Uważni nie umierają, nieuważni już są martwi.” (Budda)

Czym jest uważność? To obecność bez osądu, zaufanie do obecnej chwili, brak oczekiwań i odpuszczenie. Niektórzy mówią, że uważność jest po to, by zaobserwować pułapki umysłu. Jej praktyka ma moc zwiększania świadomości. Poszerza poczucie Bycia w świecie. Pozwala wydobyć swoją Obecność.  Uważność  to bycie przytomnym w swoim ciele, doświadczanie ciała i otoczenia – wszystkimi zmysłami. To stan rozluźnienia umysłu i serca.
Kiedy dzieje się coś trudnego w naszym życiu, staramy się ze wszystkich sił od tego uciec – od trudnych emocji, trudnych doświadczeń. Używamy do tego wszystkich znanych, acz nieświadomych, mechanizmów obronnych. Proces psychoterapii pozwala w świadomej i empatycznej obecności psychoterapeuty, czy counsellora, zbliżyć się do tego, czego na co dzień unikamy. Jednym z najczęściej słyszanych przeze mnie zdań w gabinecie jest:

–  Ja nie chcę tego czuć…
Odpowiadam:
– Nie potrafię sprawić, żebyś tego nie czuł… Zresztą… Nawet gdybym potrafiła, twoje uczucia są dla mnie zbyt ważne, bym chciała je pominąć. Wyobrażam sobie, jak bardzo musisz cierpieć, kiedy tak mówisz. Mogę Ci towarzyszyć. Mogę Cię wspierać. Mogę razem z Tobą szukać sposobów bycia w tym, radzenia sobie z tym i wychodzenia z tego. Ale pierwszym krokiem, jest zanurzenie się w to… Poczucie tej emocji. Uświadomienie sobie jej. Uważność na nią. Bo ona chce Tobie coś ważnego powiedzieć. O Tobie. O sytuacji w której jesteś. Uciekanie przed nią sprawi jedynie, że będzie Cię gonić. Lekceważenie jej sprawi, że stanie się agresywna. Zaopiekowanie się nią pozwoli Ci odnaleźć spokój.

Powoli rozgryzam owoc. Skórka twarda na języku, słodycz i gdzieś w tle lekka kwaśność. Słońce na złoto oświetla kuchnię. Pachnie kawa.
Dobrego dnia…

Małgosia​ spod Jabłoni.

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *