Terapia Gestalt – czyli w poszukiwaniu Siebie

Dlaczego spośród licznych podejść terapeutycznych wybrałam terapię Gestalt? Bo jest kwintesencją prostoty. Nie kłamie, nie wmawia. Dąży do prawdy i poznania. Jej głównym celem jest poszerzenie świadomości. A według paradoksalnej koncepcji zmiany, tylko akceptacja tego co jest, może prowadzić do zmiany. Każdego dnia doświadczam prawdziwości tego twierdzenia. „Tymczasem zmienić w sobie można niewiele rzeczy. Temperament, inteligencja, cechy osobowości, style poznawcze – są stosunkowo niezmienne i nie staniemy się ekstrawertykami od samej chęci nimi pozostania.”

Rozeznanie swojego potencjału daje szansę na zmianę. Odważne spojrzenie na siebie jakim się jest naprawdę. Nie jakim pragnie się być. Nie jakim pragnęli byśmy byli nasi rodzice. Oddzielenie tych wyobrażeń o sobie, od tego jakimi jesteśmy w istocie, to czasem długa i bolesna praca. Jednocześnie to najbardziej fascynująca podróż życia. Pamiętam pewne warsztaty. O kryzysie. Uczestnicy spodziewali się spotkania motywacyjnego. A ja… starałam się dać przestrzeń na to co jest. A tym, co było był lęk i smutek. Dopiero po zaakceptowaniu tych emocji może pojawić się prawdziwa zmiana. Płynąca z wnętrza. A nie sztucznie nadmuchany fałszywy hura-optymizm… To były trudne warsztaty. Lęk i frustracja, którym nie daje się ujścia w oczekiwaniu na radość i motywację, to zablokowane i trudne emocje. Paradoksalnie to właśnie one nie pozwalają poczuć radości i entuzjazmu. Euforia nadmuchana przez mówców motywacyjnych znika bardzo szybko. Jeśli nie znika… znaczy, że i tak masz ją w sobie. Pracowałam z managerami korporacji, dla których hurra-optymizm był „być albo nie być” w firmie. Jesteś pozytywny, masz wyniki – chcemy cię. Jeśli nie – jesteś nic nie wart. Zrujnowane poczucie własnej wartości, brak kontaktu ze sobą i swoim prawdziwym ja. Jasne. Możesz iść na spotkanie motywacyjne, to jak dawka speedu, amfetaminy – łatwe choć ulotne i kac spory. Możesz też w zaciszu gabinetu poszukać swoich odpowiedzi na trudne pytania, potrzeby i emocje.

Możesz poszukać siebie. Prawdziwego. A nie takiego jakim chce cię widzieć korporacja. I paradoksalnie wtedy będziesz (być może) funkcjonować w niej wygodnie. A być może potrzebujesz czegoś zupełnie innego? Ale skąd będziesz mógł to wiedzieć, jeśli kolejni mówcy będą zakrzykiwać Twój ból? A trener szukał entuzjazmu, którego po prostu w tym momencie w Tobie nie ma…? Czy neguję pracę wszystkich mówców, coachów i trenerów? Nie. Tylko ważne by widzieć jakie są ich i Twoje faktyczne możliwości. Każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku… i warto by był to krok w głąb siebie.

Podobne posty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *