W poszukiwaniu wolności i energii Życia czyli „Mordercy Chrystusa” Wilhelma Reicha

„Znajdź swoją drogę do tego co czujesz kiedy kochasz gorąco lub kiedy tworzysz, kiedy budujesz swój dom, lub kiedy rodzisz dziecko, albo nocą spoglądasz w gwiazdy”. Wilhelm Reich

Książka o wolności

Nie zapomnę zgorszonego wyrazu twarzy pewnego człowieka, z którym próbowałam rozmawiać poruszona lekturą „Morderców Chrystusa” 20 lat temu. Zupełnie nie rozumiałam tego zgorszenia wtedy. Austriacki  psychiatra, psychoanalityk, pisarz, komunista, guru rewolucji seksualnej, do tego freudysta („największy skandalista w historii psychoterapii”) i przedstawiciel szkoły frankfurckiej – no tak… Nie miałam wtedy pojęcia, jak kontrowersyjną postacią mógł się wydawać Wilhelm Reich. Do dziś czytam książki często bez kontekstu – historia, polityka i życie w tle, są jednak równie fascynujące. Najpierw czytam, żeby te fakty (lub interpretacje), nie przysłoniły mi treści i sama tworzę dla siebie znaczenie lektury. A “Mordercy Chrystusa” Wilhelma Reicha to dla mnie książka o wolności.

Trauma

Wilhelm Reich urodził się 1897 w Dobrzanicy (Galicja). Sielankę jego dzieciństwa przerwały tragiczne wydarzenia, które zapewne zaważyły na całym jego życiu – Wilhelm nakrył swoją matkę w łóżku ze swoim nauczycielem. Reich do końca życia pozostał z poczuciem winy, bowiem opowiedział ojcu o romansie, a jego matka podobno maltretowana przez ojca, popełniła samobójstwo. Jak mówią złośliwi, te wydarzenia stanowiły żyzną glebę, na której bujnym kwieciem mogły wyrosnąć zainteresowania psychoanalizą i seksualnością.

Energia orgonalna

Życiorys Wilhelma Reicha był fascynujący. Kiedy wybuchła I Wojna trafił do wojska, w tym czasie umiera też jego ojciec. Po wojnie w Wiedniu studiował medycynę ze specjalizacją z psychiatrii, wtedy spotkał też Freuda i podjął z nim współpracę. W 1933 roku wyjechał do Norwegii, w której spędził 6 lat i na podstawie badań dokonał ciekawych odkryć – podczas podniecenia seksualnego rośnie potencjał bioelektryczny w narządach płciowych. Ta energia stała się głównym ośrodkiem jego zainteresowania, doszedł do wniosku, że wypełnia ona całą ziemię i nazwał ją energią orgonalną.

Początki pracy z ciałem

Środowisko naukowe odcięło się od wyników badań i wniosków Reicha. Był on też prekursorem psychoterapeutycznej „pracy z ciałem” – zauważył, że traumy i urazy psychiczne mają swój wyraz w spięciach ciała. Był zwolennikiem leczenia poprzez ciało i odstąpienia od tradycyjnego leczenia zaburzeń psychicznych lekami.

Sprowadzić deszcz

Jeśli jesteście fanami Kate Bush, być może kojarzycie jej singiel z 1985 roku „Cloudbusting”? Teledysk został oparty na książce syna Wilhelma Reicha – Petera. Reicha zagrał Donald Sutherland a Kate Bush wcieliła się w postać Petera. To historia eksperymentu Reicha, który zaprowadził go finalnie do więzienia. Stworzył urządzenie, które nazwał „zaklinaczem chmur”. Podobno urządzenie działało, niestety eksperyment nie został dobrze udokumentowany (albo dokumentację zniszczono), Reichowi udało się sprowadzić deszcz. Czy to prawda, czy legenda…?

Geniusz czy szaleniec

Tak sobie myślę, że nie zdołam w kilku zdaniach opisać życia Wilhelma Reicha. Napiszę jeszcze tylko, że był wynalazcą orgazmotronu – w zależności od poglądów, przez jednych traktowany jak zagrożenie dla zdrowej tkanki narodu, przez drugich jako przewodnik do seksualnego uzdrowienia. Amerykanie wydali podobno ponad 2 miliony dolarów (?) na śledztwo w jego sprawie, które ostatecznie go zabiło. Zmarł w więzieniu na zawał serca, choć niektórzy mówią, że został zamordowany… Mam niejasne wrażenie, że w jego odkryciach było mniej szaleństwa niż jest to opisywane a jego tragiczna postać kojarzy mi się z Nikola Teslą i Timothym Learym (choć ten ostatni zdołał uciec z amerykańskiego więzienia). To postaci, które łączy niezależność myślenia i wykraczanie daleko poza utarte ścieżki, choć każdy z nich robił to w innej dziedzinie.

Połączenia

Niedawno odkryłam, że Wilhelm Reich i Alexander Neill (twórca Summerhill i idei edukacji demokratycznej) dobrze się znali i korespondowali ze sobą. Powstała książka: “Record of a friendship”, będąca zapisem ich listów.

Przygoda czytania

A „Mordercy Chrystusa”? Tytułowy Chrystus jest metaforą Życia a jego mordercami wszyscy ci, którzy sprzeciwiają się wolnej jego naturze. Treść książki do dziś jest kontrowersyjna, jak wszystko to, co dotyczy wolności i seksualności. Jeśli dacie radę przedrzeć się przez specyficzną retorykę, jeśli nie zrazi Was lewicujące podejście autora, jeśli weźmiecie pod uwagę kiedy i przez kogo była pisana – to może być naprawdę niezła przygoda 😉
„Przez wieki ogromnie wzrosło zapotrzebowanie na męczenników. Odkrywca musi cierpieć za dobro, jakie daje ludziom. „Zawsze tak było”, co oczywiście znaczy, że zawsze ma tak zostać. Czy LUDZIE nie potrzebują kogoś, kogo mogą podziać, czegoś, co mogą czcić, kogoś kogo mogą gorliwie naśladować? Cierpienie męczennika musi być wyraźnie widoczne i słyszalne. Gdyby to było ciche cierpienie , wielu mogłoby o nim wiedzieć, lecz nikt by o nie nie dbał.”
„Znajdź swoją drogę do tego co czujesz kiedy kochasz gorąco lub kiedy tworzysz, kiedy budujesz swój dom, lub kiedy rodzisz dziecko, albo nocą spoglądasz w gwiazdy”.
Na stronie Wydawnictwa Okultura znajdziecie archiwalny tekst Dariusza Misiuny o Wilhelmie Reichu.

Zobacz także

Jeden komentarz

  1. Ciekawa postać, muszę się mu jeszcze przyjrzeć. Słyszałem wcześniej o „Mordercy Chrystusa”, ale nie zdawałem sobie sprawy z kontrowersji. Kiedyś po nią sięgnę. Dziękuję za wpis, pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *